Mam kaca moralnego. Nigdy więcej nie piję w nowym towarzystwie, tym bardziej jeśli są to w większości jacykolwiek faceci. Czułam się obserwowana - jakby kazdy wiedział o mnie i moich prywatnych sprawach. Alkohol to taka zła sprawa, pociąga za sobą sznurek wydarzeń. Wolę go jednak unikać, juz nie mam ochoty na piwo, na cokolwiek. Chce mi się jedynie odrobiny soku pomarańczowego i magnezu oraz pogadania z najlepszym kumplem, który pewnie aktualnie śpi i leczy swojego kaca. Weekend majowy czas zacząć!
Powiedziałam mamie, ze gdzieś z Nią pójde... Pytanie brzmi: GDZIE?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz