Mam już nowego netbooka, czas na naukę pisania (co proste dla mnie nie jest za bardzo).
Zabawne ile ludzi z mojego miasta rodzinnego prowadzi blogi i przyglądając się to niektórzy robią niezłą internetową karierę. Dziś znalazłam dwa nowe blogi dwóch innych osób i muszę poszukać dogłębniej i może znajdę kogoś jeszcze?
Spać się chce, ale bez znaku od Pana P. nie usnę.
Poza tym pojutrze wrzucę pierwsze zdjęcia tutaj! Urodzinowy ciuch, urodzinowe wspomnienia? Czego chcieć więcej. Niedługo się chyba stąd wyniosę :)
czwartek, 10 listopada 2011
piątek, 4 listopada 2011
JUTRO KONIEC FEJSA!
Oj cofam wszystko z ostatniego posta. Aż go skasowałam, bo głupota głowę ściska. Jest dobrze, dramatyzowałam, ale biorę się za siebie! Ale to już! Poza tym czas na poszukiwanie płaszcza. Widziałam w orsay'u taki, że aż mi oczy wychodzą, ale chyba zrezygnuję z tamtego. Poczekam na jakiś inny. Szukam czegoś pożądnego i ciepłego, a za cholipe nigdzie nie mogę znaleźć. Odwiedzę w nadchodzącym tygodniu elzam (może jednak coś znajdę), w ostateczności odwiedzę Gdańsk. No ale się pochwalę! Wydałam niezłą kase na małą czarną, ale jak tylko o niej myślę to mi gorąco i ciepło na sercu się robi! (może to też przez to, że słucham Mike Posner'a, który robi przyjemną dla ucha muzykę, ale to za chwilę). 129zł za kawałek materiału - tak powiedziałaby moja mama, ale... Ja powiem, że to 129zł za materiał na imprezę urodzinową, prawdopodobnie sylwka, pełno imprez rodzinnych czy też nie, wyjazdów na jakieś romantyczne kolacje, wymarzona wizyta w filharmonii i wiele innych! Zakochałam się w niej i wiem, że mój mężczyzna też się zakocha! Nie mogę w internecie zdjęcia znaleźć, ale wrócę do Eg i zrobię sobie w niej zdjęcie. Kasia mówiła, że moja mina podczas zakupu była bardzo zadowolona.
A co do Mike Posner'a. W sumie to słuchałam zawsze dwóch piosenek, a teraz puściłam jakąś playliste na wrzucie i NIE MAM CO NARZEKAĆ. Strasznie fajnie, że w końcu znalazłam coś melanchlijnego, nie sprawiającego jakiegoś uczucia beznadzieji, wręcz przeciwnie. Czuję się jakbym pływała w chmurach. Brakuje tylko już jakiegoś ciepłego dnia dającego możliwości poleżenia na ziemi, pośmiania się, patrzenia w niebo i gadania o byle czym, albo właśnie słuchania Mike'a. Ale mi się zachciało jechać z Kasią nad Białe, usiąść tam na mostku, na który ona mnie kiedyś zaprowadziła i wcinać czekoladę. Mam ochotę też na herbate w termosie.
Wyżekłam się kaw w domu, wolę odwiedzać McDonalds'a i ich wspomagać pieniężnie kupując tam kawe oraz oczywiście moją ulubioną kawiarnie w moim małym mieście, które nazwałam dziś zapyziałe. No bo jakim prawem nie mam możliwości wyjścia z domu i opicia dnia taniego wina?! Jedyna osoba, z którą bym je tnęła i tak mieszka w Danii, a aktualnie przebywa gdzieś koło Częstochowy.
JUTRO KONIEC FEJSA!
A co do Mike Posner'a. W sumie to słuchałam zawsze dwóch piosenek, a teraz puściłam jakąś playliste na wrzucie i NIE MAM CO NARZEKAĆ. Strasznie fajnie, że w końcu znalazłam coś melanchlijnego, nie sprawiającego jakiegoś uczucia beznadzieji, wręcz przeciwnie. Czuję się jakbym pływała w chmurach. Brakuje tylko już jakiegoś ciepłego dnia dającego możliwości poleżenia na ziemi, pośmiania się, patrzenia w niebo i gadania o byle czym, albo właśnie słuchania Mike'a. Ale mi się zachciało jechać z Kasią nad Białe, usiąść tam na mostku, na który ona mnie kiedyś zaprowadziła i wcinać czekoladę. Mam ochotę też na herbate w termosie.
Wyżekłam się kaw w domu, wolę odwiedzać McDonalds'a i ich wspomagać pieniężnie kupując tam kawe oraz oczywiście moją ulubioną kawiarnie w moim małym mieście, które nazwałam dziś zapyziałe. No bo jakim prawem nie mam możliwości wyjścia z domu i opicia dnia taniego wina?! Jedyna osoba, z którą bym je tnęła i tak mieszka w Danii, a aktualnie przebywa gdzieś koło Częstochowy.
JUTRO KONIEC FEJSA!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)