niedziela, 27 marca 2011

Changes.

Czas na zmiany. Zrobienie wiosennych porządków w szafie i wyciągnięcie na górę swoich luźniejszych ciuchów, nawet tutaj czas na pewne zmiany. Pewne bardziej wesołe słowa, bo tak teraz mam. Oczywiście nie zapominajmy na "uzielenieniu" tego miejsca! :-)

Jestem troche zażenowana własną osobą - była kuzynka, taaaak baaaardzo chciałam z Nią porozmawiać, a skończyło się na szybkim spanku. Och kocham jak coś dzieje się z moim gardłem. Przynajmniej nie żałuję tego czemu tak się stało. Zauważyłam, że nadużywam wszystkich możliwych znaków interpunkcyjnych! Co można zmienić po zakończeniu związku, w którym czuło się nieszczęście z powodu tego kim się jest, a jednocześnie czuło się pożądanym? W sumie wiele, mój kuzyn niedawno został porzucony po dwóch latach związku i wziął się za siebie, ja po 10ciu miesiącach myślałam, że to koniec świata. Dziś sama się śmieję, bo popijam na chore gardło kubusia (tak być nie powinno!) i biegam po domu z szalikiem. Uświadamiam sobie co robiłam przez te dziesięć miesięcy źle, co dobrze, czego żałuję. Kochanie to zwykła ściema w momencie gdy tylko jedna strona zabiegała o drugą. Dziś zastanawiam się czy całe moje życie musi kręcić się wokół mnie, miłości oraz "asystenta". Jak to jest, że młode osoby tak bardzo lubią wyolbrzymiać wiele spraw? Czemu to my zawsze stwarzamy sobie problemy? Śmieszy mnie to nie mało, ale dobrze mi z tym.

Zaczynam plątać się we własnych głupotach. Nie zmienia faktu, że jestem leworęczna, posprzątałam w szafach, napisałam posta, w planach mam przeglądnięcie chociaż części płyt, które nadają się do wywalenia. 

Znowu mam za dużo enegrii, a jednocześnie za mało sił żeby ją jakoś wykorzystać. :-)

czwartek, 24 marca 2011

ganz anders als perfekt.

Cześć... Przeszłość chciałabym z Tobą porozmawiać. Powiedzieć Ci coś ważnego.

Dziękuję, że dałaś mi tyle wspomnień mimo, że nie wszystkie są dobre. Fajnie mi z Tobą, jesteś warta więcej niż niejedne miliony. Dzięki, że istniejesz, że dajesz mi tyle od siebie. Ty najlepiej wiesz, że... Nie jestem idealna, nie potrafię Ciebie zawsze doceniać, nie umiem wielu rzeczy. Jest tylko jeden mały niułansik - Ty też nie jesteś idealna więc nie wrzucaj mi dobrze? Stawiam każdy krok i ktoś mi powiedział kiedyś, że z Tobą nie da się nie żyć, że nasz związek jest już na zawsze, na wieczność. Nawet jeśli będziesz mnie bolała. To nie jest fer, bo Ty mnie możesz ranić, a ja Ciebie nie.

Wiem, wiem...

Dobrze, broń się. Masz po co.

Wiem! TAK WIEM! Robiłaś też dla mnie wiele dobrego, to co możesz mi przypomnieć to mi przypominasz. Nie krzycz na mnie, nie unoś się...

Tak, tak. Też Ciebie kocham.

Czy jestem z Tobą szczęśliwa? Tak hmm nie do końca...

Przepraszam, ale nasz związek nie ma sensu. Musimy to skończyć... Przepraszam Przeszłość, ale kochajmy się tak z osobna. Koniec z nami.

Nauczymy się żyć bez siebie, przecież wiesz. Nie, nie mam nikogo na boku. Poprostu przyjemniej spędza mi się czas ze wspomnieniami, bo one zawsze gdy mnie odwiedzają jest mi milej. Z Tobą się kłócę, ostatnio prawie ciągle. 

Przeszłość... Nie zabijesz się. Nie znikniesz z mojego życia... Wspomnienia będą mi o Tobie przypominać.

Dobrze! Powiem Ci! Przyszłość mi wpadła w oko! Przyszłość jest co prawda pod pewnymi względami bardziej brutalna, bo jest szczersza, aczkolwiek... Jest bardziej przyjazna. Optymistyczna i pozytywna. Powoduje, że chce mi się żyć! Nie to co Ty...

Mam, owszem. Mam co Ci wyrzygiwać, ale nie chcę. Nie zasługujesz na to. Wyrzygiwałam Ci to zawsze w danym momencie, poprostu tego nie zapamiętywałaś. Trudno. Jesteś dla mnie i tak bardzo istotna. Jednak nie mogę dalej się z Tobą męczyć...

Z nami koniec. Żegnaj. Sama wiesz, że kiedyś i Przyszłość i Wspomnienia zbratają się z Tobą.

poniedziałek, 14 marca 2011

"brała tabletki na łzy"

Wiem, że w żaden sposób nie będę umiała opisać swoich uczuć. Swojego bólu. Wiem, że część będzie mnie w stanie zrozumieć. "nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości" we mnie zabija się właśnie wszystko. W sumie NIC nie umiem napisać, NIC racjonalnego. Nie wiem jak wstać z krzesła by iść się umyć, nie wiem jak położyć się spać ze spokojem, nie wiem jak wstać jutrzejszego ranka żeby iść na badania, a potem do szkoły, nie wiem jak żyć i funkcjonować. Nie umiem puścić pozytywnej piosenki skoro od tak dawna było mi źle. Wiem, że będzie dobrze, wiem. Wiem, że jeszcze nie raz się uśmiechnę, spojrzę w oczy temu co było. Wstanę któregoś dnia i powiem sobie "dziewczyno! uśmiech!". Wiem, że mogę to zrobić jutro, ale nie mam siły. Kochać znaczy też cierpieć. Kochać znaczy mieć nadzieję na lepsze jutro i umieć nie zachowywać się racjonalnie. Rozpalać zmysły pożądania oraz zazdrości. Może być coś takiego jak miłe rozstanie? Owszem i dziś tego doświadczyłam. Dziś usłyszałam to co chciałam usłyszeć, to czego pragnęłam. Przy czym rozeszliśmy się na dwie strony, dwie inne strony. Części jabłka inne, zieloną i czerwoną. Nawet lepiej, bo w końcu Go zrozumiałam, a On zrozumiał mnie. I cieszę się, że płakał i On i ja. Cieszę się, że mam niektóre sprawy za sobą, że wiele przed sobą, że świat jest piękny. Pasuje mi tu idealnie cytat "kochajmy się, ale tak - z osobna". Wiele innych także. Nawet znaki interpunkcyjne nie chcą mi się wstawiać poprawnie, a zdania nie umieją być sklecone. 


"wiary w niej nie było. chęci życia ni sił..."

wtorek, 1 marca 2011

Good idea. Bad idea.

Czytając wszystko co tu piszę zastanawiam się czy nie popadam przypadkiem w depresję. Postanowiłam w końcu wejść tu i napisać coś sensownego, pozytywnego, bardziej ludzkiego i wprowadzającego mnie samą podczas czytania w jakiś błogi stan. Wieczorną gimnastykę odpękałam, popołudniową też. Ba! Nawet poranną, co było nielada trudem. Aczkolwiek wstanie z uśmiechem zakończy się (mam nadzieję) snem z uśmiechem. Wieczorna dawka plotek z rodzicami również zaliczona. I w sumie poza tym to nie mam co pisać, nie mam z czago oczyszczać swojego umysłu. Jestem psychicznie zmarznięta zimą i wyczekuję niecierpliwie wiosny, śpiewu ptaków i możliwości niezakładania kurtki. Wyczekuję niecierpliwie! Ach jak ja pomyślę o tym, że już niedługo to się stanie, to moja głowa pęka z pomysłów. Gdyby tylko faceci wiedzieli jak bardzo interesująco kobiety patrzą latem na ich łydki, tyłeczki i ramiona. Nie wspomnę o torsach, bo to dopiero latem. jednak łydki, och mój świecie. Jeszcze bardziej się zniecierpliwiłam...

Poza tym jest doooobrze :-)