niedziela, 15 maja 2011

geht ab

Chyba kazdy potrzebuje czasem chwili spokoju dla siebie i własnego ciała. Cały dzień spędzony w pizamie po dniu pełnym wrazeń jest potrzebny dla zachowania równowaki w przrodzie. Zeby się jing i jang nie zmieszało ;-)

Mój taki dzień jest dzisiaj. Ciekawię się kiedy wróci mój kolega, ciekawię się kiedy będzie obiad i rozmyślam o niebieskich migdałkach. Ile czasu mozna przeciez myśleć o "sensie istnienia" czy czymś co poprostu tego wymaga. Mam dziś takiego lenia, ze niedługo rzucę się na łózko czytając moją lekturę pozyczoną od Baśki juz kilka miesięcy temu, bo przeciez jestem juz po ustnym polskim. Przydałoby się, zeby zacząć czytać jakieś niemieckie artykuły jako przygotowanie doustnego niemieckiego. O! Nawet do rozmowy kwalifikacyjnej!

I dziś mi serdecznie przyjemnie i przyjaźnie... Nawet mnie pogoda nie dobija. Mam w sobie spokój (jak poetycko! :-) ) Mam nadzieję, ze jak przyjedzie Michał to się rozpogodzi i pójdziemy pooglądać bunkry.

Kto zna jakieś miejsca gdzie znajdują się bunkry?! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz