nie wiem co się dzieje, co się we mnie tli. Mam ochotę wstać i iść na spacer, ale nie sama. Z dwiema (w sumie trzema, ale o tej trzeciej bardziej chce mi się porozmawiać) osobami. Ewentualnie mogłabym wyjść z domu i porobić jakieś zdjęcia. Otacza mnie wyimaginowana samotność pełna nadzieji. Juz powoli zaczyna mnie ta nadzieja boleć i uwierać gdzieś tam koło płuca nad jakąć trzustką, wątrobą i innymi takimi śmiesznymi. Na śniadanie 4krakersy i odrobina orzeszków, bo nie ma to jak pozywne śniadanie! Dziś i tak pewnie mało zjem. Wiem to po wczorajszym.
Sama nie wiem co się dzieje! AAA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz