poniedziałek, 30 maja 2011

"Mężczyźni, którzy Cię zaczepią, od razu stracą zainteresowanie Tobą, kiedy przejmiesz inicjatywę"

Irytuje mnie dalej brak luterki 'z z kropką u góry'. Poza tym chyba zatopię się w najblizszych dniach we własną siebie. Juz to robię jakiś czas, ale dopiero od chwili czuję się pewniejsza własnych potrzeb. Seksualnych, uczuciowych i innych mozliwych.

poniedziałek, 23 maja 2011

good things are ...

... FUCKING HARD TO FIND.

Jaki dziś ładny słoneczny dzień. Z racki dnia, który powinien napawać mnie radością zycia - mam znowu swoj wahania nastroju, mam swoje depresje, swoje głuipe filmy w głowie.
Chyba zaraz ściągne w końcu "Wściekłe psy" i obejrzę. A w tym czasie jeszcze Pulp Fiction.
Nie chce mi się szukać sensu zycia. Mam go w dupie. I dobrze, ze nie mam dostępu do pistoletu.


Dear God. Why you make me a woman? I'm in big fucking problem. I have big fucking hole deep inside my soul. I don't want have it but I have it. What now? WHY AM I WOMAN?!

niedziela, 22 maja 2011

it's not my problem!

nie wiem co się dzieje, co się we mnie tli. Mam ochotę wstać i iść na spacer, ale nie sama. Z dwiema (w sumie trzema, ale o tej trzeciej bardziej chce mi się porozmawiać) osobami. Ewentualnie mogłabym wyjść z domu i porobić jakieś zdjęcia. Otacza mnie wyimaginowana samotność pełna nadzieji. Juz powoli zaczyna mnie ta nadzieja boleć i uwierać gdzieś tam koło płuca nad jakąć trzustką, wątrobą i innymi takimi śmiesznymi. Na śniadanie 4krakersy i odrobina orzeszków, bo nie ma to jak pozywne śniadanie! Dziś i tak pewnie mało zjem. Wiem to po wczorajszym.

Sama nie wiem co się dzieje! AAA!

niedziela, 15 maja 2011

geht ab

Chyba kazdy potrzebuje czasem chwili spokoju dla siebie i własnego ciała. Cały dzień spędzony w pizamie po dniu pełnym wrazeń jest potrzebny dla zachowania równowaki w przrodzie. Zeby się jing i jang nie zmieszało ;-)

Mój taki dzień jest dzisiaj. Ciekawię się kiedy wróci mój kolega, ciekawię się kiedy będzie obiad i rozmyślam o niebieskich migdałkach. Ile czasu mozna przeciez myśleć o "sensie istnienia" czy czymś co poprostu tego wymaga. Mam dziś takiego lenia, ze niedługo rzucę się na łózko czytając moją lekturę pozyczoną od Baśki juz kilka miesięcy temu, bo przeciez jestem juz po ustnym polskim. Przydałoby się, zeby zacząć czytać jakieś niemieckie artykuły jako przygotowanie doustnego niemieckiego. O! Nawet do rozmowy kwalifikacyjnej!

I dziś mi serdecznie przyjemnie i przyjaźnie... Nawet mnie pogoda nie dobija. Mam w sobie spokój (jak poetycko! :-) ) Mam nadzieję, ze jak przyjedzie Michał to się rozpogodzi i pójdziemy pooglądać bunkry.

Kto zna jakieś miejsca gdzie znajdują się bunkry?! :-)

poniedziałek, 9 maja 2011

obrazy w mojej głowie, nigdy o nich Ci nie powiem

Staramy się by było lepiej, budujemy własny mały świat we włosanych głowach. Coś na miarę baniek, które nas otaczają, które bronią nas przed złem świata. Posiadamy te bańki mniejsze i większe, a ja nie mam teraz na myśli 45centymetrów zwanych "strefą intymności" tylko mam na myśli własną twierdzę w głowie, która często powinna być z litego tworzywa, najlepiej niezniszczalnego. Niestety często się zdarza, ze owy bunmkier jest z tego samego tworzywa co domki dwóch pierwszych świnek z opowieści o trzech świnkach. Whooo whoooo i domka nie ma. Moja twierdza budowana ostatnimi czasy z dosyć dobrego materiału miała niezbyt odpowiednie fundamenty, a do tego podczas budowania zapomniałam o kilku szparach. Jedna szpara juz zamknięta, a reszta w aktualnym stanie jest mniej wazna, bo przypomniałam sobie jakim dziwnym trafem zapomniałam o tych szparach. Zapomniałam o rozmowach, a takze o tym co mogą dać mi ludzie, którym ufałam niegdyś dłuzszy czas, a teraz poprostu się to gdzieś zgubiło. I mimo, ze o tym pamiętam, o tym ze jeśli coś się stanie to mam z kim rozmawiać to zatraciłam się w sobie stwierdzając, ze muszę nauczyć się polegać sama na sobie. Błędne myślenie stawało się błędnym kołem. Otwieranie się na ludzi nie jest niczym złym, trzeba to robić "z gracją", ale ja wolę ludzi którym ufam. Nie chcę poznawać nikogo nowego, aby widzieć w nim "przyjaciela", chcę poznać kogoś nowego do wymieniania poglądów. Chcę się cieszyć. Moje zmiany mi odpowiadają.

Dalej jestem zadowolona z fryzjera, a moje szczęście dalej promieniuje na skalę mojej twierdzy, tylko trochę przygasło. Czemu ranimy ludzi, których często ranić nie chcemy? Czemu krzywdzimy często nie wiedząc o tym i czemu uciekamy od rozmów? Przyda się nad tym zastanowić, ale po co? Większy sens jest by wyjść z domu i porozmawiać z kimś z kim powinno się to zrobić.

Mam ochotę iść do Pana M i powiedzieć jak bardzo go kocham i tęsknię, mam ochotę usłyszeć to samo i mimo, ze mam jeszcze jako taką świadomość tego to chciałabym być juz bardziej usamodzielnioną i odizolowaną od niego dziewczyną. Czas się wziąć za naukę. Jutro. 17:00. Polski ustny.

Oj

czwartek, 5 maja 2011

Ah, stumblin' in, mmm, stumblin' in!

Powoli się zatracam, powietrze mimo ostatnich dni chłodu wypełnia się dla mnie cząsteczkami radości. Wiem, ze fryzjer kobiecie daje duzo, ale w momencie kiedy ja do niego poszłam nie spodziewałam się takiej zmiany, nie spodziewałam się, ze ja umiem jeszcze być tą osobą, którą byłam niegdyś. Wydawało mi się, ze zatraciłam się w sobie podczas przechodzenia mojej własnej cudownej i prywatnej depresji. Nie przerazają mnie juz piosenki o miłości, nie przeraza mnie to co ostatnimi dniami robię. Przeraza mnie tylko matura, w międzyczasie dopadają chwile słabości związane sama nie wiem z czym. Do uśmiechu za to doprowadza mnie kumpel, który zaczyna być coraz szczęśliwszy ze swoim nowym stanem ducha. Z jego zakochaniem moje zauroczenie nie wydaje się tak straszne, z jego zauroczeniem moje szczęście rozkwita. Dochodzę do wniosku, ze i mnie przeziez ktoś kiedyś zaakceptuje i powoli przestaje mi być do tego spieszno, chcę zrozumieć najpierw swoje wnętrzne szczęście.

Człowiek jest największą zagadką na liście zagadek świata. Działamy na tylu emocjach, ze czasem nam moze się zdawać, ze nad nimi panujemy. Taka "śmigło prawda", bo zawsze emocje w nas są, niektórzy mogą jakoś je zmniejszyć, ale nie do zera. Sama wiem jak było mi tragicznie jakiś czas temu, jak bardzo chciałam nienawidzieć świata. Teraz tylko marzę o tym zeby wziąć sprawy bardziej w swoje ręce. Dziwne jak człowiek moze zmieniać swoje ja zaczynając od najmniejszych rzeczy, najmniejszych kroczków. Samoakceptacja jest jednak wazna, a ja znowu co rano powtarzam sobie, ze "jestem ładna, fajna, zajebista". Co rano tez jem sniadanie, w ogóle jem więcej - W KOŃCU! I mam wielką ochotę na wielki, zajebiście długi spacer, mam nadzieję, ze jutro wypali ;)

W momentach gdy mam w głowie za duzo pisania, nie wiem co pisać, nie wiem od czego zacząć. Mam chaos, ale w końcu jakotako uporządkowany, chcę pomagać, ale powoli sama przestaje wiedzieć jak. Dobrze wiesz, ze to do Ciebie. Dobrze wiesz, ze to nie koniec świata, ale sam chyba nie za bardzo chcesz mojej pomocy...

Dziękuję, dobranoc. Pchły na noc, karaluchy pod poduchy.

Maturzyści! Udanego angola! Niech CKE nie ma trzeciego karnego kutasa za chujowy arkusz!

[dodane.]

Wyszłam juz ze swojej głowy pełnej marzen, uspokoiłam się. Mam wielką ochotę poznać kogoś nowego, ze swoim poglądem na świat. Zwyczajnie, zeby pogadać, popisać...

wtorek, 3 maja 2011

Abitur

Jutro zaczyna się jazda bez trzymanki. Pierwsza matura, polski na 9rano. Mój zołądek zaczyna tańczyć makarenę, z kazdą chwilą skręca się coraz bardziej. I to by było na tyle... I tak dziś się juz niczego nie nauczę.

poniedziałek, 2 maja 2011

turn off the light

Mam kaca moralnego. Nigdy więcej nie piję w nowym towarzystwie, tym bardziej jeśli są to w większości jacykolwiek faceci. Czułam się obserwowana - jakby kazdy wiedział o mnie i moich prywatnych sprawach. Alkohol to taka zła sprawa, pociąga za sobą sznurek wydarzeń. Wolę go jednak unikać, juz nie mam ochoty na piwo, na cokolwiek. Chce mi się jedynie odrobiny soku pomarańczowego i magnezu oraz pogadania z najlepszym kumplem, który pewnie aktualnie śpi i leczy swojego kaca. Weekend majowy czas zacząć!

Powiedziałam mamie, ze gdzieś z Nią pójde... Pytanie brzmi: GDZIE?!