Będąc pogodzoną z własnym wnęrzem czuję się cudownie. Trochę jeszcze "nie ogarniam" pewnych spraw, ale na wszystko przyjdzie czas.
Dzień wcześniej zawitać do swojego miasta to coś cudownego. Dziś jest totalna ulewa, ale nawet ona nie ściąga mi uśmiechu z twarzy. Idąc tędy, spoglądając w boczne uliczki gdy idzie się główną, widzieć krople deszczu, które tak pięknie gdy odbijają się od podłoza. Piszę niczym poetka, wiem. Ale tak właśnie się czuję jak widzę to wszystko. Przed wyjazdem do Elbląga odkryłam jakieś dwa tygodnie wcześniej, ze nie chce mi się wyjezdzać i powroty będą przyjemne. Nie spodziewałam się jednak, ze tak bardzo.
Zaopatrzyłam się w nowe majtki (KTOŚ się pewnie ucieszy :-) ) przyszła bluzka z allegro.pl , strasznie prześwituje więc muszę się zaopatrzyć w coś pod spód, ale bluzka zapinana na guziki z zabotem bardzo podkreśla moją figure i nie robi ze mnie wysuszonego patyka tylko szczupłą dziewczyne. Poza tym akcja przytycie aktualnie się udaje. Dziś na obiad rybka z ryzykiem, jutro rybka w papilotach, którą poleciła mi Kkaha (o ile nie znajdę innego równie taniego przepisu na rybe). Samą rybe zakuipe w lidlu, cóz. Nie ma co się lubi to się lubi co się ma!
I w sumie to nie mam co pisać, śniadanie oraz kawa u kolezanki zaliczona, potem odwiedziny znajomych. Jutro Pan P. i czego chcieć więcej? :-)
Poza tym to humor jest cudowny! Nie pójście na praktisch deutsch i przyjechanie dzień wcześniej do domu wyszło mi bardzo na rękę. Zresztą! Dziś dzień nauczyciela! Czego oni ode mnie wymagają?! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz