piątek, 4 listopada 2011

JUTRO KONIEC FEJSA!

Oj cofam wszystko z ostatniego posta. Aż go skasowałam, bo głupota głowę ściska. Jest dobrze, dramatyzowałam, ale biorę się za siebie! Ale to już! Poza tym czas na poszukiwanie płaszcza. Widziałam w orsay'u taki, że aż mi oczy wychodzą, ale chyba zrezygnuję z tamtego. Poczekam na jakiś inny. Szukam czegoś pożądnego i ciepłego, a za cholipe nigdzie nie mogę znaleźć. Odwiedzę w nadchodzącym tygodniu elzam (może jednak coś znajdę), w ostateczności odwiedzę Gdańsk. No ale się pochwalę! Wydałam niezłą kase na małą czarną, ale jak tylko o niej myślę to mi gorąco i ciepło na sercu się robi! (może to też przez to, że słucham Mike Posner'a, który robi przyjemną dla ucha muzykę, ale to za chwilę). 129zł za kawałek materiału - tak powiedziałaby moja mama, ale... Ja powiem, że to 129zł za materiał na imprezę urodzinową, prawdopodobnie sylwka, pełno imprez rodzinnych czy też nie, wyjazdów na jakieś romantyczne kolacje, wymarzona wizyta w filharmonii i wiele innych! Zakochałam się w niej i wiem, że mój mężczyzna też się zakocha! Nie mogę w internecie zdjęcia znaleźć, ale wrócę do Eg i zrobię sobie w niej zdjęcie. Kasia mówiła, że moja mina podczas zakupu była bardzo zadowolona.
A co do Mike Posner'a. W sumie to słuchałam zawsze dwóch piosenek, a teraz puściłam jakąś playliste na wrzucie i NIE MAM CO NARZEKAĆ. Strasznie fajnie, że w końcu znalazłam coś melanchlijnego, nie sprawiającego jakiegoś uczucia beznadzieji, wręcz przeciwnie. Czuję się jakbym pływała w chmurach. Brakuje tylko już jakiegoś ciepłego dnia dającego możliwości poleżenia na ziemi, pośmiania się, patrzenia w niebo i gadania o byle czym, albo właśnie słuchania Mike'a. Ale mi się zachciało jechać z Kasią nad Białe, usiąść tam na mostku, na który ona mnie kiedyś zaprowadziła i wcinać czekoladę. Mam ochotę też na herbate w termosie.
Wyżekłam się kaw w domu, wolę odwiedzać McDonalds'a i ich wspomagać pieniężnie kupując tam kawe oraz oczywiście moją ulubioną kawiarnie w moim małym mieście, które nazwałam dziś zapyziałe. No bo jakim prawem nie mam możliwości wyjścia z domu i opicia dnia taniego wina?! Jedyna osoba, z którą bym je tnęła i tak mieszka w Danii, a aktualnie przebywa gdzieś koło Częstochowy.
JUTRO KONIEC FEJSA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz