Czytając wszystko co tu piszę zastanawiam się czy nie popadam przypadkiem w depresję. Postanowiłam w końcu wejść tu i napisać coś sensownego, pozytywnego, bardziej ludzkiego i wprowadzającego mnie samą podczas czytania w jakiś błogi stan. Wieczorną gimnastykę odpękałam, popołudniową też. Ba! Nawet poranną, co było nielada trudem. Aczkolwiek wstanie z uśmiechem zakończy się (mam nadzieję) snem z uśmiechem. Wieczorna dawka plotek z rodzicami również zaliczona. I w sumie poza tym to nie mam co pisać, nie mam z czago oczyszczać swojego umysłu. Jestem psychicznie zmarznięta zimą i wyczekuję niecierpliwie wiosny, śpiewu ptaków i możliwości niezakładania kurtki. Wyczekuję niecierpliwie! Ach jak ja pomyślę o tym, że już niedługo to się stanie, to moja głowa pęka z pomysłów. Gdyby tylko faceci wiedzieli jak bardzo interesująco kobiety patrzą latem na ich łydki, tyłeczki i ramiona. Nie wspomnę o torsach, bo to dopiero latem. jednak łydki, och mój świecie. Jeszcze bardziej się zniecierpliwiłam...
Poza tym jest doooobrze :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz