poniedziałek, 14 marca 2011

"brała tabletki na łzy"

Wiem, że w żaden sposób nie będę umiała opisać swoich uczuć. Swojego bólu. Wiem, że część będzie mnie w stanie zrozumieć. "nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości" we mnie zabija się właśnie wszystko. W sumie NIC nie umiem napisać, NIC racjonalnego. Nie wiem jak wstać z krzesła by iść się umyć, nie wiem jak położyć się spać ze spokojem, nie wiem jak wstać jutrzejszego ranka żeby iść na badania, a potem do szkoły, nie wiem jak żyć i funkcjonować. Nie umiem puścić pozytywnej piosenki skoro od tak dawna było mi źle. Wiem, że będzie dobrze, wiem. Wiem, że jeszcze nie raz się uśmiechnę, spojrzę w oczy temu co było. Wstanę któregoś dnia i powiem sobie "dziewczyno! uśmiech!". Wiem, że mogę to zrobić jutro, ale nie mam siły. Kochać znaczy też cierpieć. Kochać znaczy mieć nadzieję na lepsze jutro i umieć nie zachowywać się racjonalnie. Rozpalać zmysły pożądania oraz zazdrości. Może być coś takiego jak miłe rozstanie? Owszem i dziś tego doświadczyłam. Dziś usłyszałam to co chciałam usłyszeć, to czego pragnęłam. Przy czym rozeszliśmy się na dwie strony, dwie inne strony. Części jabłka inne, zieloną i czerwoną. Nawet lepiej, bo w końcu Go zrozumiałam, a On zrozumiał mnie. I cieszę się, że płakał i On i ja. Cieszę się, że mam niektóre sprawy za sobą, że wiele przed sobą, że świat jest piękny. Pasuje mi tu idealnie cytat "kochajmy się, ale tak - z osobna". Wiele innych także. Nawet znaki interpunkcyjne nie chcą mi się wstawiać poprawnie, a zdania nie umieją być sklecone. 


"wiary w niej nie było. chęci życia ni sił..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz