
Wiesz jak to jest żyć w stanie zagłębienia emocjonalnego? Ja wiem, wiem jak boli każda chwila spędzona w takie dni jak ten poza miejscami i czynami gdzie człowiek mógłby się uspokoić. Zabijam się powoli od środka, dla tego do środka nie wpuszczam nikogo. Wolę chować się w sobie, to co chcę mówić, mówić innym, swobodnie poruszać się w sposób obwieszczający zagładę mojego ciała przez myśli o pewnych sprawach. Jest mi przyjemnie, powoli się zakochuję nie widząc w tym najmniejszego sensu. Chce mi się płakać, właśnie teraz, w tym momencie. Popłaczę się, albo zepne i nici z miłego dnia z rodzicami. Ranię Pana Ł., siebie ranię przez Pana P., o którego chciałabym zawalczyć, ale uporczywie siedzę spokojna i nie działam. Nie będę działać póki nie dowiem się na czym stoję. Uwielbiam Dextera, za chwilę koniec 4tego sezonu, a właśnie Pan Ł. się odezwał, że "acha, ok. rozumiem" przy czym pewnie czuje sie jakby ktoś wbijał mu nóż w serce. Nie wiem jak to naprawić, nie wiem jak się zachować, ale wiem że wszystko się ułoży. Będę żyć w zgodzie z naturą. Będzie mi przyjemniej. Tylko czas wziąć konsekwencje na klate, a potem nauczyć się żyć. Będzie pięknie, cudownie... Będzie dobrze. Tylko muszę poczekać na to "czemu, dlaczego". Świat pełen żalu wobec mnie, czy też ja wobec niego?
Kocham życie, wiem, że będzie dobrze. Tylko muszę przeżyć to co przeżywam i się ułoży, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz